Faith No More na Open’er Festival 2014

Amerykanie z Faith No More są ostatnim z ogłoszonych headlinerów Open’er Festival 2014. Zobaczymy ich w sobotę 5 lipca na scenie głównej – Open’er Stage.

Dzień przed przylotem do Polski grupa dowodzona przez Mike’a Pattona wystąpi w londyńskim Hyde Parku na specjalne zaproszenie Black Sabbath. Kiedy Ozzy zaprasza, nikt nie odmawia, dlatego trudno się dziwić decyzji zespołu, który po prawie dwuletniej przerwie zdecydował się na powrót do koncertowania. Na tej decyzji zyskają także polscy fani, od lat należący do prawdziwych wyznawców kalifornijskiej formacji.

„Faith No More kontra reszta świata”; „Faith No More zdeklasowało konkurencję” – tak brzmiały recenzje ostatniego koncertu FNM na Open’erze. Latem 2009 roku Gdynia była jednym z przystanków na światowej trasie reaktywowanego zespołu, a ich występ na głównej scenie rzeczywiście przeszedł do historii. Są takie koncerty, w których jedność czasu, miejsca i akcji w połączeniu z atmosferą daje efekt idealny. I tak było 4 lipca, pięć lat temu. Do dziś pamiętamy wyjście Pattona z laską, tańce z parasolem, czerwień grubej kotary wiszącej za muzykami a przede wszystkim perfekcyjną setlistę i wyjątkowy kontakt z wielotysięczną publicznością.

Choć ich ostatnie studyjne wydawnictwo ukazało się w 1997 roku, Faith No More nadal wymieniani są wśród najbardziej wpływowych rockowych zespołów na świecie. Powstali w 1981 roku w San Francisco, ale przełomem dla grupy stało się dołączenie do składu wokalisty Mike’a Pattona i wydanie dokładnie 25 lat temu (20 czerwca 1989 roku) album „The Real Thing”. Ten album to jednocześnie klasyka metalu jak i przykład eksperymentalnego podejścia do gatunku, łączącego się na „The Real Thing” z jazzem, funkiem i hip hopem. Trzy kolejne albumy zespołu „Angel Dust” (1992), „King for a Day… Fool for a Lifetime” (1995) i „Album of the Year” (1997) to wydawnictwa, na których zespół nie szedł na żadne kompromisy budując swoją pozycję najbardziej nieprzewidywalnego metalowego zespołu lat 90-tych. Stali się legendą za sprawą świetnych koncertów, charyzmatycznego Pattona i eklektycznego repertuaru. I tylko legenda, po latach milczenia może powracać z taką siłą i pewnością.