Glass Animals i inni na Open’er Festival 2018

Glass Animals, Kali Uchis, Young Fathers, Little Simz i La Femme zagrają podczas Open’er Festival 2018 w dniach 4-7 lipca w Gdyni.

Glass Animals
Który to już raz zespół z brytyjskiego Oxfordu daje nowe paliwo całej scenie i skupia na sobie uwagę całego muzycznego świata? Glass Animals ze swoją muzyczną wyobraźnią idealnie wpisali się w nową alternatywę – gatunek równie popularny, co trudny do jednoznacznego sklasyfikowania. Coś, co przez chwilę brzmi jak indie rock, za moment szybuje w okolice tanecznego r&b, minimalizm koresponduje z bogactwem dźwięków i wszystko się zgadza. Ewolucja Glass Animals, która biegnie od momentu wydania debiutanckiego singla, przez spotkanie Paula Epwortha (współautora sukcesów Adele i Bloc Party), aż po dwa studyjne albumy przebiegła wzorcowo. Dziś Glass Animals stoją na krawędzi. Wystarczy jeszcze jeden mały krok… Za sobą zostawią setki koncertów, płyty i wszystko to co mieści się w opisach zespołów nazywanych wielkimi nadziejami, i trafią do tej wąskiej grupy zespołów szanowanych za twórczość i jednocześnie uwielbianych przez miliony fanów. To miejsce, gdzie popularność nie przeszkadza jakości i odwrotnie wydaje się dla nich stworzone. Na Open’erze będziecie świadkami tego rytuału przejścia.

Kali Uchis
Nauczcie się dobrze wymawiać to nazwisko, bo za kilka miesięcy wstydem będzie mówić je źle, a jeszcze większym w ogóle nie znać. Trawestując tytuł jej najnowszego singla, jesteśmy jeszcze przed burzą, ale pioruny słychać z daleka. Kali Uchis ma 23 lata, pochodzi z Kolumbii, ale wychowywała się w Stanach. Dostała klasyczne wykształcenie muzyczne, ale producentów swojej debiutanckiej EPki wybrała mniej klasycznych, choć znakomitych – Kaytranada, Diplo i Tyler, The Creator. „Por Vida” zwróciła uwagę muzycznego środowiska, a sama Kali wyjątkowo dobrze poczuła się w nowym otoczeniu. Pracując nad solowym albumem nie uciekała od współpracy z innymi artystami. Tą najbardziej znaczącą okazało się nagranie z Danielem Caesar’em singla „Get Out”, nominowanego w tym roku do nagród Grammy, ale wspólnych utworów z Major Lazer i Gorillaz też nie trzeba się wstydzić. Trzy single, w tym najnowszy „After the Storm”, spotkały się ze świetnym przyjęciem, o Kali mówi się cały czas, i jedyne co nam pozostaje, to czekać na premierę albumu. Aha, i koncert na Open’erze.

Young Fathers
Brytyjski hip hop, od kilku lat przeżywający prawdziwy boom, ma swoje wielkie gwiazdy, ale ma także zespoły, które działając na gatunkowych obrzeżach potrafią wpływać na kształt całej sceny. Bez wątpienia Young Fathers są właśnie taką formacją. Powstali w Edynburgu dekadę temu. Z początku bardziej jako koncertowy projekt zajawionych hip hopem nastolatków. Po kilku latach zdobywania podziemnej sławy Young Fathers dostali kontrakt od amerykańskiego Anticona, wytwórni lubującej się w wyszukiwaniu hiphopowych nowinek. To Ancticon wydał dwa pierwsze mixtape-y Young Fathers. Mało oryginalne tytuły – „Tape One” i „Tape Two” – kryły w sobie dużo bardziej oryginalne brzmienie, nieco pierwotne, brudne, minimalistyczne, ale bardzo melodyjne. „Tape Two” zostało wybrane szkocką płytą roku, ale to nic przy sukcesie debiutanckiej płyty „Dead” z 2014 roku, która stała się sensacyjnym zdobywcą Mercury Music Prize – najbardziej prestiżowej nagrody muzycznej na Wyspach. Dziś Young Fathers szykują nam trzeci album. Premiera „Cocoa Sugar” już 9 marca. Czy na brzmienie płyty będzie miała wpływ współpraca i wspólne koncerty z Massive Attack, przekonamy się za kilka tygodni.

Little Simz
Londyńska raperka, piosenkarka i aktorka, która swoją muzyczną karierę rozpoczęła jeszcze jako nastolatka. Jest świetną kontynuatorką całej linii brytyjskiego hip-hopu tworzonego przez kobiety, na czele których stały Ms. Dynamite i Speech Debelle. Little Simz debiutowała EPkami w czasach ich największych sukcesów, ale dziś to właśnie jej pseudonim jest na czołówkach serwisów muzycznych. Na koncie ma dwa albumy – „A Curious Tale of Trials + Persons” z 2015 oraz wydany pod koniec 2016 roku „Stillness In Wonderland” luźno inspirowany „Alicją w Krainie Czarów”, zupełnie jak nasza tegoroczna oprawa graficzna! Kilka poprzednich miesięcy Little Simz spędziła w trasie z Gorillaz, naszymi tegorocznymi headlinerami. Dograła się także do ich ostatniej płyty „Humanz” – utwór „Garage Palace” znajdziecie na wersji winylowej lub super deluxe, a artystkę od dziś także w składzie Open’era.

La Femme
Zespół założony osiem lat temu w nadmorskim Biarritz z jednej strony jest kontynuatorem światowych sukcesów francuskiej muzyki, z drugiej jej najlepszym sukcesorem. Bowiem w muzyce La Femme odbija się kilka dekad francuskiej ekspansji na światowe sceny muzyczne. Od klasyków piosenki, przez elektroników, taneczne gwiazdy po rockowych wyklętych. La Femme swoją muzyczną tradycję utopili w psychodeli, bo od zawsze kochali amerykański surf rock. Zresztą patrząc na zdjęcia plaż w ich rodzinnej miejscowości nietrudno zrozumieć tę fascynację. La Femme od kilku lat nie schodzą z nagłówków francuskiej prasy muzycznej, która wbrew światowym trendom ma się nadal bardzo dobrze i potrafi wpływać na opinie publiczności. I choć La Femme wcale nie zabiegają o popularność, wręcz uciekają od zainteresowania, to nad Sekwaną stali się gwiazdami. Ich oba albumy były szeroko komentowane i poddawane szerokim eksperckim dyskusjom. Po nokaucie jakim okazał się debiutancki „Psycho Tropical Berlin” – najlepsza francuska płyta 2013 roku, wyprzedzająca nawet „Random Access Memories” Daft Punk – na drugi album czekano z emocjami godnymi narodzin nowego potomka królewskiego. Udało się. „Mystère” to porywająca międzygatunkowa eskapada bez celu. Muzyka, w której można się zwyczajnie zagubić, ale wrócić bezpiecznie i z poczuciem spełnienia. Koncerty Le Femme, podobnie jak ich twórczość studyjna, są owiane legendą. Największe francuskie festiwale walczą o ich ekskluzywne występy, a Red Hot Chili Peppers zabrali ich ze sobą w trasę po Europie. Do tej pory nigdy nie zagrali w Polsce. Open’er 2018 naprawi to niedopatrzenie, w ramach powracającego po latach cyklu Republique de la Musique.