Ino-Rock Festival 2019: Anathema i inni

Poznaliśmy wykonawców, które zagrają podczas Ino-Rock Festival 2019 24 sierpnia w Inowrocławiu. Są to Anathema, Antimatter, Crippled Black Phoenix, Lion Shepherd i Joanna Vorbrodt.

ANATHEMA
Zespół od wielu lat należy do czołówki brytyjskiego rocka. Jego członkowie zaczynali muzyczną podróż jako pionierzy melodyjnej muzyki spod znaku heavy, by potem przekroczyć granice gatunków i już bez żadnych ograniczeń wzbogacać swoje brzmienie i badać nowe muzyczne terytoria.

Grupa powstała powstała w 1990 roku w Liverpoolu i bez wahania można ją nazwać formacją rodzinną. Trzon formacji tworzą bowiem bracia Vincent, Daniel i Jamie Cavanagh, którym towarzyszy przyjaciel z dzieciństwa John Douglas ze swoją siostrą Lee, niezwykle utalentowaną wokalistką.

Pierwsze cztery albumy Anathemy: „Serenades” (1993), „The Silent Enigma” (1995), „Eternity” (1996) i „Alternative 4” (1998) ukazały się nakładem Peaceville Records. Kolejne trzy płyty: „Judgement” (1999), „A Fine Day To Exit” (2001) i „A Natural Disaster” (2003) wydała nieistniejąca już wytwórnia Music For Nations. W 2009 roku zespół podpisał kontrakt z Kscope – oddziałem Snapper Music i jego kariera ponownie nabrała tempa. Po ukazaniu się płyty „Hindsight” z akustycznymi wersjami jego najsłynniejszych nagrań, nadszedł czas na długo oczekiwane wydawnictwo z całkowicie premierowym materiałem. Album zatytułowany „We’re Here Because We’re Here” ukazał się w maju 2010 roku i zachwycił fanów i krytyków.

Rok 2011 przyniósł album podobny do „Hindsight”, bo na płycie „Falling Deeper” zebrano stonowane, akustyczne wersje kompozycji z wczesnych płyt zespołu, tym razem jednak nagrane ze znaczącym udziałem orkiestry symfonicznej, co dodało im niezwykłego kolorytu.

W kwietniu 2012 na rynku pojawił się nowy studyjny album zespołu – „Weather Systems”. Daniel Cavanagh mówił wtedy: „Czujemy, że znajdujemy się obecnie u szczytu możliwości twórczych i album jest tego odzwierciedleniem. Wszystko, począwszy od pisania nowego materiału przez wykonanie i produkcję, jest krokiem naprzód w stosunku do poprzedniej płyty”. I dalej: „To album, na którym ważną rolę odgrywają przeciwieństwa: światło i cień, narodziny i śmierć, miłość i strach. W tekstach pojawiają się najprostsze prawdy dotyczące życia i straty, nadziei i siły, lecz także mroczne aspekty ludzkiej egzystencji.”

Płyta spotkała się z niezwykle gorącym przyjęciem ze strony fanów, a towarzyszyła jej bardzo długa trasa koncertowa promująca wydawnictwo.

Na swój kolejny album zespół nie kazał czekać nieskończenie długo. W czerwcu 2014r. światło dzienne ujrzał „Distant Satellites”. Muzycy komentowali: „Ta płyta to kulminacja wszystkiego na co pracowaliśmy przez dwadzieścia lat. Zawiera niemal każdy element bicia serca muzyki Anathemy”. Wydawnictwo jest zbiorem poruszających utworów, w których po raz kolejny objawił się niezwykły talent twórczy braci Cavanagh i perkusisty Johna Douglasa. Wykonane z charakterystyczną dla grupy energią i pasją utwory, złożyły się na kolejny rozdział w niezwykłej historii zespołu. Muzycy postanowili wzbogacić je również o nowe elementy, m.in. elektroniczne, w zaskakującym utworze tytułowym
Po trzyletniej przerwie nadszedł czas na kolejne studyjne dzieło formacji – „The Optimist”.

„The Optimist” to chyba najbardziej mroczna, najbardziej ambitna i nieoczekiwana muzyka, jaką przyszło jej zaprezentować. Wije się i zakręca jak żadna do tej pory, budząc podziw u nawet najbardziej osłuchanych z twórczością Anathemy fanów. Inspiracji do powstania płyty dostarczyła – o dziwo – okładka do albumu „A Fine Day To Exit” z 2001 roku.

Daniel Cavanagh: „Chyba można powiedzieć, że album jest na wpół autobiograficzny, bo tym razem wykorzystaliśmy wymyślonego bohatera, Optymistę. Włożyliśmy w niego dźwięki, uczucia, a przede wszystkim nasze nadzieje i obawy. Tym razem zacząłem też pisać, korzystając z inspiracji wizualnej, a kiedy John wpadł na pomysł, by napisać jakąś historię, wyszedłem od „A Fine Day To Exit”. Wspaniałe piosenki Vincenta i Johna doskonale się w nią wpasowały… podczas pisania materiału byliśmy jednością”.

Od napędzanego ostrymi gitarami „Springfield” przez filmowy, utrzymany w stylu jazz noir „Close Your Eyes” po nieziemską elektronikę „San Francisco”, „The Optimist” jest podróżą pełną zachwytów i cudów. Ale podróżą mroczniejszą niż poprzednie dokonania zespołu, co związane jest z poruszanymi na albumie problemami psychicznych i emocjonalnych zmagań – wszyscy w ten, czy inny sposób, musimy toczyć wewnętrzne walki.

„Choroba psychiczna od zawsze była tematem wstydliwym”, mówi Daniel, „ale na szczęście to się zmienia. Wielu ludzi musi się z nią zmagać, chyba co czwarty mieszkaniec naszej planety… Jest normalna jak każda inna, nie ma się czego wstydzić. Teraz jest już lepiej, ale ostatnie kilka lat nie było łatwych i wszystko wyszło w muzyce. Pisałem te mroczne partie fortepianu jak na przykład w „Wildfires” i „Springfield”, a Vincent i John powiedzieli, ze to najlepsze, co zrobiłem”.

„Od samego początku byliśmy uczciwi w stosunku do siebie i pisaliśmy bardzo osobistą muzykę”, przyznaje Vincent. „Z tą tylko różnicą, że na starcie naszej muzycznej działalności zakrywała ją dużo cięższa instrumentacja. Kiedy jest się nastolatkiem, to naturalne, że chce się iść na całość. Mieliśmy 23-minutowy utwór ambient, pomysły inspirowane muzyką klasyczną, wielowarstwowe harmonie gitarowe, akustyczne kompozycje folkowe, eksperymenty z puszczaną od tyłu taśmą, długie psychodeliczne partie, słowo mówione… wszystko. Ale szybko nauczyliśmy się, że aby dotrzeć w muzyce do głębi emocji, trzeba pozbyć się wszystkich warstw. Melodia jest wszystkim, potem przychodzi tekst, potem rytm i bas. Czy to ma jakieś znaczenie? Czy wzrusza? Zacznijmy od tego…

„Każdy muzyczny krok naprzód był dla nas naturalnym procesem”, mówi główny autor zespołu Daniel Cavanagh. „Od czasu pinkfloydowskich ciągot naszego pierwszego basisty Duncana Pattersona, nigdy nie oglądaliśmy się za siebie. Mamy szczęście, bo jako autorzy czasami odczuwamy telepatyczne połączenie. I, nawiasem mówiąc, gdybyśmy chcieli tylko osiągnąć sukces komercyjny, nigdy byśmy niczego nie zmienili”.

Niezwykła sympatia grupy do naszego kraju powoduje, iż stosunkowo często u nas gości. Pod koniec sierpnia powróci po 10-letniej przerwie na festiwal Ino-Rock i na pewno dostarczy niezapomnianych emocji.

Skład zespołu:
Vincent Cavanagh – rhythm and acoustic guitars, keyboards, programming, lead vocals
Daniel Cavanagh – lead guitar, keyboards, piano, lead and backing vocals
Jamie Cavanagh – bass
John Douglas – drums, percussion, keyboards
Lee Douglas – lead vocals
Daniel Cardoso – keyboards, drums