OFF Festival Katowice 2017: Łoskot i inni

Do składu OFF Festival Katowice 2017 dołączyli: Łoskot, Mitch & Mitch, Oliver Coates, Ryley Walker, C Duncan, Kornél Kovács, Idles, Lor, Bastard Disco, This Is Not This Heat.

Łoskot
Długo wyczekiwany powrót. Jedna z najważniejszych formacji yassu wystąpi na OFF Festivalu w składzie: Mikołaj Trzaska / Olo Walicki / Piotr Pawlak / Macio Moretti. Można by myśleć, że to tylko – skądinąd nieszkodliwa – sentymentalna podróż w przeszłość, miłe wspomnienia dla tych, którzy yassową rewolucję przeżywali na bieżąco oraz lekcja historii dla młodzieży. Ale przecież znana jest nam – i wam – bezkompromisowość Mikołaja i jego kolegów, a to oznacza, że na tym koncercie wszystko się może zdarzyć. I zapewne nigdy już się nie powtórzy.
The Men

Z uwagą śledzimy nową scenę punkową zza oceanu i chętnie zapraszamy jej przedstawicieli, więc prędzej czy później musiało do tego dojść… Prosto z najlepszych garaży Brooklynu na katowicką scenę – The Men! Z jednej strony pełni szacunku dla tradycji, utożsamianej nie tylko z The Velvet Underground, ale też na przykład z Fugazi, z drugiej śmiało włączają do swojej wizji hałasu brzmienia nawet tak odległe jak country. Noise swój słyszą ogromnym, czego dowodem są nie tylko takie znakomite płyty jak „Open Your Heart”, „New Moon” czy „Devil Music”, ale podobno również koncerty The Men. Wkrótce się przekonamy.

Mitch & Mitch
Niby z Warszawy, a jakby trochę z Brazylii. Niby znane twarze, a muzyczna kuchnia zawsze pełna niespodzianek. Mitch & Mitch są z OFF Festivalem od początku. Grali już u nas i country, i cudzesy, których szkoda, że nie skomponowali, i pieśni Zbigniewa Wodeckiego, które na szczęście on skomponował, a oni pomogli mu odkurzyć – i zawsze było najlepiej. Niedawno wydali nowy album, nagrany z gościem z Brazylii, Kassinem, zatytułowany „Visitantes Nordestinos”, co zapewne nie pozostanie bez wpływu na ich koncertowy program. Zresztą, czegokolwiek by nie grali, i tak będziemy tańczyć.

Oliver Coates
Wiolonczelista, kompozytor i producent z Wielkiej Brytanii. Absolwent prestiżowej Royal Academy of Music i członek znakomitego zespołu London Contemporary Orchestra, którego grę podziwialiśmy choćby na albumie „A Moon Shaped Pool” Radiohead, a także w nagraniach Massive Attack czy Actress. Na szczęście Oliver Coates znajduje też czas na to, by nagrywać solo, a jego najnowszy album „Upstepping” to jedyne połączenie muzyki poważnej z nową muzyką taneczną, od deep house po footwork. Na koncertach trudno się ponoć zdecydować – słuchać w skupieniu czy pozwolić ciału podążyć za rytmem?

Ryley Walker
Przybywa do nas z Rockford, w stanie Illinois. Przywozi gitarę, nas którą po wirtuozersku panuje i przy pomocy której komponuje misterne, urokliwe piosenki. Ryley Walker łączy w swojej muzyce dwie tradycje – hippisowskiej, psychodelicznej muzyki, która snuje się bez końca i folkowych, czy nawet bluesowych opowiadaczy, którzy grają surowo i prosto, bo takie jest życie. Jego najnowsza płyta „Golden Sings That Have Been Sung” – jak sugeruje tytuł – zawiera w sobie sporo złota, które pięknie zalśni w sierpniowym słońcu.

C Duncan
Kompozytor i wokalista, który za debiutancki album „Architect” był nominowany do Mercury Music Prize, a kolejną płytą – „The Midnight Sun” (2016) – tylko potwierdził, że zasłużył na miano największego wrażliwca szkockiej sceny. Nikt jak C Duncan nie umie łączyć elegancji muzyki klasycznej ze słodką ascezą dream popu. A w piękny letni wieczór nikt nie zabrzmi lepiej.

Kornél Kovács
Z pochodzenia Węgier, z urodzenia i wychowania Szwed, z wyboru obywatel świata – producent i DJ łączący w swojej twórczości wpływy muzyki tanecznej z całego globu, od Afryki przez Baleary po Detroit. W 2010 roku wraz z Axelem Bomanem i Petterem Nordkvistem założył wytwórnię Studio Barnhus, która w ubiegłym roku wydała „The Bell”, debiutancki album Kovács, wypełniony bezpretensjonalną, radosną, ale zarazem niegłupią muzyką. Będziemy tańczyć.

Idles
Tu nie ma się specjalnie nad czym rozwodzić – tego trzeba posłuchać i trzeba to zobaczyć. Idles pochodzą z Bristolu i zeszli się ponoć, by zatańczyć na grobie lokalnej sceny niezależnej. Grają post-punka. Twierdzą, że czasem nie da się go słuchać, ale w tym miejscu akurat mijają się z prawdą. „Brutalism”, pełnowymiarowy album Idles, to kawał znakomitej muzyki, ale zarazem tylko część prawdy o zespole. Swoje prawdziwe oblicze odsłaniają na koncertach: dzikich, bezwstydnych i gwałtownych.

Lor
Ubiegłoroczna sensacja, która coraz piękniej rozkwita na polskiej scenie niezależnej. Cztery niezwykle utalentowane nastolatki z Krakowa, które poznały się w szkole muzycznej i zaczęły razem czarować. Pierwszym rozdziałem tej historii był urzekający utwór i klip „Windmill”, kolejnymi – doskonale przyjmowane koncerty. A to przecież wciąż dopiero początek tej fascynującej opowieści…

Bastard Disco
Warszawski kwartet wyraźnie inspirowany hardcorem i noise rockiem z Ameryki, ale z własnym pomysłem na brzmienie. Ich płyta „Warsaw Wasted Youth” to w ostatnim czasie z pewnością jeden z najbardziej udanych gitarowych debiutów na rodzimej scenie. A koncerty: energia + trans.

Z przykrością zawiadamiamy, że w tym roku na OFF Festival nie przyjedzie Daniel Johnston, któremu na letnią wizytę w Europie nie pozwoli stan zdrowia. Wierzymy w to, że wszystko będzie dobrze i Daniel pojawi się u nas w przyszłości.

Jak zapełnić taką lukę w programie? Na szczęście udało nam się zaprosić inną legendę muzyki niezależnej, tym razem z Wielkiej Brytanii…

This Is Not This Heat
No więc właśnie. To nie jest This Heat. Choć oczywiście mamy do czynienia z zespołem, który kontynuuje dzieło kultowej brytyjskiej grupy, z Charlesem Bullenem i Charlesem Haywardem u sterów. This Heat w swoim czasie byli jedną z nielicznych wyspiarskich formacji, które sensownie odpowiedziały na krautrockową rewolucję, równocześnie popychając punkową scenę w kierunku awangardy. Dwa albumy – „This Heat” i „Deceit” – wystarczyły, by zainspirować całe pokolenia: od Sonic Youth po Massive Attack, od Radiohead po Caribou. A w sierpniu zagrają na OFFie, o czym informujemy z dumą i radością.