Gaahls Wyrd i Tribulation w Poznani i Warszawie

Gaahls Wyrd, Tribulation i Uada zagrają 5 marca 2019 r. w Poznaniu (U Bazyla) oraz 6 marca w Warszawie (Proxima).

GAAHLS WYRD (Norwegia) black metal:
Ciągnie wilka do lasu, a Gaahla do black metalu. Choć charyzmatyczny ekswokalista kultowego Gorgoroth zaliczył w ostatnich latach bliskie spotkania z tradycyjną muzyką ze swojej ojczyzny, współpracując, chociażby z Einarem Selvikiem w Wardrunie, black metal grał mu w duszy cały czas. Nic więc dziwnego, że krótko po zakończeniu żywota przez dowodzony przez Norwega zespół God Seed, skrzyknął on w 2015 roku paru dobrych kolegów i postanowił ponownie zaprezentować światu swoje ekstremalne oblicze, nadając mu może i mało wyszukaną, ale wiele mówiącą nazwę Gaahls Wyrd. Wspomnianymi dobrymi kolegami są cenieni norwescy muzycy metalowi: Lust Kilman (gitara; Grimfist, Sahg, God Seed), Stian „Sir” Karstad (gitara, Djerv, Nidingr, Trelldom, God Seed), Frode „Eld” Kilvik (gitara basowa, Krakow, Aeternus) i Baard Kolstad (perkusja, Leprous, Borknagar). Wspólnie stworzyli wybuchowy black metal w starym, zimnym, przerażającym, pełnym nienawiści, nihilistycznym klimacie, z charakterystycznymi wokalami Gaahla, jednak niepozbawiony również aury mistycyzmu, hipnotyczności, tajemniczości, wprowadzanej przez niesamowite melodeklamacje na tle wściekle pędzącego podkładu.

Lider woli więcej koncertować niż przebywać w studiu, stąd na koncie Gaahls Wyrd jest na razie tylko koncertowa EP-ka „Bergen Nov ’15”.

TRIBULATION (Szwecja) death metal, dark metal, rock alternatywny:
Kilka miesięcy temu zachwycili polskich fanów, pojawiając się u nas wraz z Insomnium. Wiadomo nie od dziś, że Szwedom z Tribulation dobrze się gra w Polsce, a przyjmowani są znakomicie, nie dziwi więc, że powrócą do nas u progu wiosny 2019 roku na dwa koncerty.

Johannes Andersson (gitara basowa, wokal), Adam Zaars (gitara), Jonathan Hultén (gitara) i grający w Tribulation od 2017 roku bębniarz Oscar Leander, pojawili się w 2018 roku, aby promować obsypany świetnymi recenzjami album „Down Below” (premiera styczeń 2018). Ten materiał będą promować także podczas kolejnej wizyty w Polsce. Kapela jest już u nas dość dobrze znana, więc z obowiązku przypomnijmy pokrótce, że powstała w 2004 roku w miejscowości Arvika. Najpierw Szwedzi skupieni byli przede wszystkim na mrocznym, wściekłym i znakomitym technicznie death metalu (debiutancki album „The Horror” z 2009 roku oraz wydany cztery lata później „The Formulas Of Death”), by później wzbogacić swoją muzykę o nowe, niekoniecznie metalowe elementy („The Children Of The Night” z 2015 roku). Wspomniany „Down Below” skupia w sobie zarówno to bardziej brutalne oblicze Tribulation, jak i to bardziej klimatyczne, mroczne, przerażające. Szwedzi tworzą muzykę inteligentną, przemyślaną, ciekawą, która sprawi najwięcej przyjemności tym fanom, którzy lubią niespodzianki i cenią muzyków niestojących w miejscu.

UADA (USA) black metal:
Ich nazwę z łaciny tłumaczy się „nawiedzony” i taki klimat ma nierzadko muzyka powstałej w 2014 roku w Portland kapeli, o której niejednokrotnie pisano jako o wielkiej nadziei black metalu. I nie są to słowa na wyrost, ponieważ będący w grupie od początku gitarzysta James Sloan i wokalista plus gitarzysta Jake Superchi, których od 2018 roku wspierają basista Edward Halpin i partnerujący mu w sekcji rytmicznej Josiah Babcock, potrafią genialnie blackową wściekłość i brutalność z melodiami. Robią to z tak doskonałym wyczuciem, że zarówno debiutanckiemu albumowi „Devoid Of Light” (2016), jak i jego następcy „Cult Of A Dying Sun” (2018) daleko od kiczu i odpustowej cepelii. Muzyka na tych wydawnictwach czaruje mistycznością, hipnotyzuje, uwodzi melodiami, a kiedy trzeba, ciska w piekielną otchłań i bezlitośnie katuje ciętymi riffami połączonym z gnającą niemiłosiernie perkusją. Uada to kapela, której każdy fan black metalu powinien posłuchać, z dużym prawdopodobieństwem, że pozostanie z nią na dłużej. Jeśli nie wierzycie naszym komplementom, przeczytajcie to: „Uada to jeden z najciekawszych zespołów, jakie narodziły się w Portland w ostatnich latach”. Słowa te wypowiedział, usłyszawszy muzykę kapeli, John Haughm (kiedyś Agalloch obecnie Pillorian), a on naprawdę zna się na rzeczy.